Fuzja Orlenu z Lotosem ma uzasadnienie ekonomiczne i wpisuje się w światowy trend konsolidacji i tworzenia się dużych grup narodowych zdolnych konkurować na rynkach międzynarodowych. Obie spółki posiadają dominującego właściciela, Skarb Państwa także nie ma potrzeby utrzymywania dwóch podmiotów w tej samej branży. Fuzja wpisuje się w politykę przejmowania przez Orlen zagranicznych rafinerii takich jak Unipetrol, czy Możejki. Ważnym atutem jest to, że Orlen posiada aktywa petrochemiczne, które mogą być odbiorcą produktów z Grupy Lotos.
Połączenie ma wiele korzyści, wzmocniony zakupem Lotosu Orlen zwiększy swoją moc zakupową i umożliwi dalszą ekspansję, na bazie takich firm jak węgierski MOL czy austriacki OMW. Narodowy koncern to także większa możliwość na atrakcyjniejsze ceny zakupu surowców, pozyskiwanie własnych nowych złóż ropy naftowej, dzięki wzmocnieniu pozycji konkurencyjnej wobec innymi koncernów. Fuzja pomoże w optymalizacji kosztów, także tych administracyjnych związanych z kosztem obsługi dwóch odrębnych bytów prawno-instytucjonalnych. Wspomniana optymalizacja oraz intensyfikacja pozycji przetargowej połączonych podmiotów z pewnością zwiększy wartość dla akcjonariuszy w dłuższym terminie.
Nieuzasadniona jest obawa o wzrost cen, która mogłaby czekać konsumentów po finalizacji transakcji. Już dziś Orlen i Lotos ściśle współpracują w ramach dostawy produktów do własnych stacji paliw. Na północy kraju Orlen kupuje paliwa od Lotosu, za to w innych częściach Polski zachodzi odwrotny proces.
Ważne także by sama konsolidacja nie była traktowana przez decydentów jako wartość w sama w sobie. Stojąc w obliczu wielkich zmian technologicznych, związanych chociażby z rozwojem technologii hybrydowej tak duży koncern musi mieć opracowaną długotrwałą strategię rozwoju i ekspansji, pozwalającą zaistnieć jako znaczący koncern w Europie i na świecie.